sobota, 21 czerwca 2014

Rozdział 34

W poprzednim rozdziale...
- Okej, ale przygotuj się na przegraną kochana bo ja jestem mistrzem. - pokazał swoje mięśnie.
 - Zobaczymy. - przybrałam chytrą minę. Poszliśmy po kule i zaczęliśmy grać. Kto wygra?
____________________________________________________________

- Boom! Wygrałam, i co? O tak i kto tu jest mistrzem? - pisnęłam. - Stawiasz piciu. - wystawiłam mu język.
- Pfff, dałem ci wygrać. - bronił się.
- Jasne, jasne kochasiu. - spojrzałam na niego jak na głupola.
- Ale twój kochaś. - odparł uwodzicielsko, podchodząc do mnie.
- No ba, że mój, a kogo by innego?
- Nikogo, tylko twój. - poczułam jego wargi na moich. Mmm ale on słodko całuje.
- So romantic.
- To chodź królewno, idziemy po picie. - pociągnął mnie w stronę sklepu.
- Okej, ja chcę tymbarka. - poprosiłam.
- Okej dwa tymbarki. - odpowiedział, blondyn zapłacił i wyszliśmy ze sklepu idąc po parku ciesząc się sobą, popijaliśmy napoje. Rossy stanął na przeciwko mnie i uniósł kapselek o tymbarka pisało '' Kocham cię'' aww.
- Aww ja też cię kocham. Na moim pisze '' No to... Usta Usta''.
- Ooo usta, usta. - spojrzał na mnie. Zaśmiałam się.
- Boże jak ja uwielbiam spędzać z tobą czas. - musnęłam jego usta.
- Ja też. To co, teraz do kina? - spytał.
- Jasne, tylko na co?
- Te nowy, jak on miał.. O '' Czarownica''. - rzekł.
- To idziemy.

~Riker~
- WOOOO! Rollercoaster rządzi! - krzyknąłem.
- AAAAAA co ty myślałeś! Najlepszy dzień świata! Bez bab woo hoo! - tym razem krzyknął Ryry.
- Zaraz puszczę pawia. - jęknął Rocky.
- Nie na mnie! - krzyknąłem z najmłodszym. Kiedy maszyna stanęła, wyszliśmy z niej i powędrowaliśmy, kupić sobie watę.
- Mmmmm pycha! To teraz gdzie idziemy? W głowie mi się kręci. Jesteśmy tu już ponad dwie godziny. - mruknął Rocky.
- Spać mi się chcę. Jest po 21. Chodźcie chłopaki. Ell a ty co się ie odzywasz? - spytałem.
- O maj gasz, w głowie mi się kręci. O, babcia co ty tu robisz? - podszedł do Rocky'ego i go przytulił.
- Yyy, naćpałeś się czy co? - uniosłem brew.
- Nic a nic, babciu. Co tam u ciebie. - przytulił bruneta mocniej. Boże, ostatni raz idziemy z nim na rollercoaster.
- Dobra, ładujcie go do auta i do domu wio! - oznajmiłem.

~Vanessa~
- Ręce mi zaraz odpadną. - jęknęłam wchodząc do domu a zarazem rzucając torby z ciuchami.
- O młodej jeszcze nie ma? Uuu to z Ross'em to tak na serio.
- Stara, na mnie czekać to już nie łaska, co? - do domu wparowała Delly z siatami.
- Boże ile my tego kupiłyśmy. - spojrzałam na wszystkie torby.
- No co? To tylko 60 torb. Nie jestem zakupoholiczką, co ty gadasz. - pstryknęła palcami.
- A zresztą 10 toreb z ciuszkami jest dla Lau ode mnie. - dodała.
- Ja też jej kupiłam 5 toreb ubrań. Jezusie to będzie miała do przebierania. - złapałam się za głowę.
- Kochanie robimy sobie noc filmową? - zapytałam.
- Okej, czyli  nocka u ciebie?
- A jakże by inaczej. - prychnęłam.
- Okej napisze mamie.
- Spoko, ja idę robić popcorn. - odpowiedziałam i powędrowałam do kuchni.

~ Laura~
- O mój boże, hahaha dobry film, ale szczerze to nie interesowałam się nim.
- Ja też nie. Najlepsze było jak ludzi straszyliśmy i obrzucywaliśmy popcornem. - wybuchliśmy śmiechem.
- Tylko tyle zapamiętałeś. A jeszcze to jak ten ochroniarz nas wyganiał. Najlepsze.
- Jesteśmy sobie przeznaczeni. Nie zauważyłaś że jesteśmy podobni? Lubimy to samo, tą samą muzykę.. - rzekł.
- No właśnie wiem. Wydaje się że przez przypadek się poznaliśmy a okazuje się że czekaliśmy na siebie całe życie. -  westchnęłam.
- No właśnie. To niesamowite. - oznajmił. Właśnie doszliśmy do mojego domu.
- To do jutra? - zapytałam, kiedy staliśmy przy drzwiach mojego domu.
- Chciałbym być z tobą w każdej chwili dnia twojego życia. - złapał mnie za dłonie, patrząc w oczy.
- Aww dlaczego ty musisz być aż tak uroczy? Muszę już iść, pa kochanie. - oplotłam jego szyję i delikatnie pocałowałam w usta, następnie blondyn przyciągnął mnie mocniej do siebie i czule pocałował.
- Dobranoc najsłodsza, jutro przyjdę. - oznajmił i odszedł. Ja weszłam do domu, rzuciłam krótkie ''cześć, już jestem'' i poszłam się umyć a następnie położyć się spać. To był długi dzień.

Hej, hej, hellołł ;p. Nie uwierzycie, ale poprawiłam wszystkie oceny. WOOT WOOT! :D. Jak wam się podoba rozdział? Wyszedł nawet, nawet czy nie? :P. Niedługo wakacje yay :33.  Już nie mogę się doczekać. A jak tam u was? Oko zostawiam was do ocenienia rozdziału. Ohh zapomniałabym dziękuje  bardzo za 12 komentarzy pod 33 rozdziałem <3. To chyba najwięcej jakie do tej pory miałam. ;). Do napisania kochani.:*:* :*.

czwartek, 19 czerwca 2014

ZAPRASZAM!

ZAPRASZAM WAS NA MOJĄ STRONĘ INFORMACYJNĄ O R5 I LAURZE MARANO! CODZIENNIE NOWE INFORMACJE! ZAOBSERWUJCIE I BĄDŹCIE NA BIERZĄCO. :3
ROZDZIAŁ WKRÓTCE! :).

http://stealyourheart123.blogspot.com/

sobota, 14 czerwca 2014

Rozdział 33

W poprzednim rozdziale...
- Siostra, twój pierwszy chłopak. Gratuluję. Myślałam że to nigdy nie nadejdzie. - Siostra Laury podeszłą do niej, za co dostała kuksańca w bok. - Chodźmy do domu. Bo chorzy będziemy. - oznajmiła uradowana Delly. Wszyscy złapali się za ręce i środkiem ulicy wracali do domu Marano.
_________________________________________________________________________
Obudziły mnie promienie słońca przeszywające się przez mój pokój. Przeciągnęłam się na drugi bok łóżka, leżałam. Jak już się obudziłam to muszę wstać. Spojrzałam na wyświetlacz mojej komórki, było po 10. Ahh mogłabym pospać jeszcze. Wzięłam rzeczy do ubrania i podreptałam do łazienki nałożyłam na siebie przewiewną sukienkę w kwiaty. Uwielbiam kwiaty. Pofalowałam włosy i pomalowałam oczy, kreską. Wyszłam kierując się do kuchni, aby zjeść śniadanie. Zrobiłam tosty i po chwili je pałaszowałam. Kiedy skończyłam, poszłam zanieść naczynia do zmywarki. Poczułam jak w mojej kieszeni od sukienki coś wibruje, zostałam sms'a od Rossy'ego '' Tęęęęęęsknie strasznie, wyjdziemy gdzieś dziś? ♥''.
Szybko mu wystukałam '' Ja teeeeeż tęsknie. A wyjdziemy, wyjdziemy. Tylko gdzie?♥''.  Po chwili odpisał '' Obojętnie. Ważne że z tobą :*. '' Awwwwww ale on jest słodki. Odpisałam mu szybko '' To chodźmy na plaże <3. '' Szybko odpisał '' Zaraz będę, chcę poczuć smak twoich gorących ust kochanie :****. '' Zaśmiałam się do wyświetlacza. Okej to czekam. Poszłam jeszcze raz do łazienki popsikać się perfumami.
Usłyszałam dzwonek, to pewnie on. A no właśnie gdzie jest Vanessa?
- No hej. - powiedziałam otwierając mu drzwi.
- Hej piękna. - wszedł i pocałował mnie w usta.
- Mmm słodki jesteś. Widziałeś może Vanesse?
- U nas siedzi. Już od rana. -odpowiedział.
- A, no to spoko. To idziemy na plażę? - uśmiechnęłam się do niego uroczo.
- Idziemy ale..- teraz splótł  nasze dłonie. - teraz lepiej, możemy iść.
- Poczekaj, idę jeszcze wybrać bikini. - mrugnęłam do niego.
Założyłam na siebie szybko żółte bikini i na to moją sukienkę.
- Okej, teraz możemy iść. - oplotłam jego dłoń i wyszliśmy.
~ Pół godziny później~
- Laura no chodź popływać. - nalegał blondyn.
- Nie? - odpowiedziałam. - wolę się opalać. Po chwili był na brzegu, złapał mnie i przełożył przez ramię i biegnął w stronę morza.
- Nie! No Ross, pro..- niedokończyłam bo byłam już cała mokra.
- Musiałeś, nie? - spojrzałam na niego wzrokiem mordercy, ale po chwili zaczęłam się z tego śmiać.
- Musiałem, ale i tak mnie kochasz.- oznajmił. Przewróciłam teatralnie oczami. Podpłynęłam do niego bliżej i oplotłam jego szyję, on nie był próżny i objął mnie w tali.
- Lubię kiedy jesteś taki zadziorny. - przygryzłam lekko dolną wargę.
- A ja lubię kiedy się złościsz bo marszczysz tak słodko nosek. Tak jak teraz.- odparł uśmiechnięty. Musnęłam go lekko w usta.
- Z dnia na dzień zakochuję się w tobie coraz bardziej. - wyznał. Westchnęłam patrząc mu w oczy i ponownie pocałowałam.
- Ja też.
 Chodźmy może do kręgielni, co? - spytał.
- Gdzie tylko chcesz. - odpowiedziałam.
Wyszliśmy z wody, ubraliśmy się i poszliśmy w stronę kręgielni.

~Ryland~
-Jezzzzzuuusie jakie nudy. - jeknąłem.
- No nie gadaj. - dodał swoje pięć groszy, baran jeden.
- Rocky, ogarnij. - palnąłem go łep. - Ty pomyśl gdzie możemy pójść.
- Ellington!!! - wydarliśmy się oboje.
- Czego barany! - wszedł do pokoju.
- Nie mamy co robić. Zróbmy sobie męski dzień. - rzekłem.
- No dobra. A Riker?
- Przecież to dziewczyna. - wybuchliśmy wszyscy śmiechem.
- Nie ale serio, chodźmy po niego. - oznajmił. Poszliśmy do jego pokoju.
- Stary, robimy męski dzień idziesz czy nie? - zapytałem.
- Idę, dekle. - Odłożył książkę i doszedł do nas. Razem z chłopakami ruszyliśmy w drogę.

~Rydel~
- A ty wiesz że ona się z nim pierwszy raz pocałowała? - spytałam.
- Skąd wiesz? Ci powiedziała a mi nie? Szuja mała.
- Ojj Vanessa, pewnie zapomniała. Jak myślisz ile będą razem? - spytałam.
- Nie wiem, to jej pierwsza miłość. Pamiętaj jak Ross ją zrani to już po nim. - ostrzegła mnie.
- Pff nawet ja nie dam jej skrzywdzić. Zobaczysz jaki łomot mu zrobię. - odpowiedziałam.
- Laura jest bardzo wrażliwa. Kiedy rodzice umarli to ona płakała dzień i noc. W szkole chłopaki byli z nią tylko dla zakładu. Ona jest krucha, jak mały misiek, którego nie chcesz zranić. - odparła.
- Rozumiem. Słuchaj chłopaki przed chwilą poszli zrobić sobie '' męski'' dzień, bo słyszałam. Ross i Laura są na randce, bo blondas mi gadał. A my może pójdziemy na zakupy, co? - zapytałam.
- Jeszcze się pytasz? Idziemy. - pociągnęła mnie za ramię i razem ruszyłyśmy na miasto.

~Laura~
- Ross, ale ja grać nie umiem. - pisnęłam.
- Nauczę cię. - rzekł. Wziął do rąk kulę do kręgli, pokazał mi ruchem ręki że mam iść za nim.
- Zobacz, złap tę kulę. - złapałam tak jak mi kazał, przyłożył swoją dłoń do mojej. Chciał wywołać romantyczną atfosmerę, aww.
- Delikatnie robisz cztery kroki do przodu, ramię w tył i rzut! - oznajmił, a kula zbiła wszystkie kręgle.
- Aaaa! jaju zbiły się wszystkie. - skoczyłam mu na ramiona.
- Widzisz jak szybko się uczysz. Jesteś świetna we wszystkim.
- Dziękuje. buzi?
- Jeszcze się pytasz? - pocałowałam go lekko w policzek.
- Okej gramy mecza. Kto wygra stawia napój. - zaczęłam.
- Okej, ale przygotuj się na przegraną kochana bo ja jestem mistrzem. - pokazał swoje mięśnie.
- Zobaczymy. - przybrałam chytrą minę. Poszliśmy po kule i zaczęliśmy grać. Kto wygra?


Cześć :D. Jak widzicie rozdział dodaję wcześniej ;3. Bloga zakończę chyba  50 rozdziałem. Wiem już jakie będzie, taakie dziwne. Wpadłam na dziwny pomysł z ostatnim rozdziałem. Dziękuje za 9 komentarzy pod ostatnim rozdziałem ;3. Jesteście mega kochani. <3. Baaardzo dziękuje <3.
Do napisania kochani :*.
Komentujesz-Motywujesz :D.

niedziela, 8 czerwca 2014

Rozdział 32

W poprzednim rozdziale...
- Proszę, nie zniosę już ani jednego dnia bez ciebie. Laura, błagam, unikasz mnie od tygodnia. - Spojrzał na mnie błagalnie, trzymając mnie za rękę.
 - Ja.... Dobrze.... Ross. - spojrzałam mu w oczy.
_______________________________________________________________________________

Nie patrząc na blondyna, usiadłam na ławkę odwrócona od niego. Nie chciałam na niego patrzeć, bałam się. I o czym mamy rozmawiać?
- Laura, spójrz na mnie. - poprosił łapiąc mnie za dłoń. Mój wzrok powędrował w górę, w jego oczy. Patrzałam na niego błagalnym wzrokiem.
- Zacznę od tego, dlaczego mnie unikałaś ? - spytał nie pewnie. Siedziałam w ciszy. Nic nie mówiłam.
- Nie chcesz, nie mów. Rozumiem, nie czujesz tego co ja. Ale powiedz tylko słowo, to odejdę z twojego życia, jeśli chcesz. Wiedz tylko że zawsze będę cię wspi erał i chcę twojego szczęścia. Dobranoc księżniczko. - Wstał, musnął mnie w policzek i powoli znikał w ciemnościach. 
- Czekaj! - z moich ust wydobył się dźwięk. Blondyn odwrócił się w moją stronę. Podbiegłam do niego. Spojrzałam w oczy.
- Bałam się, bałam się że to tylko impuls na tym balu. Że będziesz się ze mnie śmiał. Nie będziesz chciał mnie znać. Że odejdziesz na zawsze. A ja nie chcę cierpieć. Myślałam że nic do mnie nie czujesz, tylko przyjaźń. A ja? Ja się w tobie zakochałam, przeżyłam swój pierwszy pocałunek. I to było coś magicznego, najpiękniejszego w moim życiu. - ponownie wryłam twarz w ziemię.
- Czy to znaczy że... czujesz coś do mnie ? - zapytał, jakby z nadzieją?.
- Tak.- szepnęłam niesłyszalnie. Uniósł mój podbródek, spojarzałam się w jego oczy. Cieszył się, z czego?.
- Z czego się cieszysz ? - spytałam marszcząc nos.
- Że coś do mnie czujesz. Nie mogę w to uwierzyć. Ale jak? Jak ty możesz kochać mnie? Takiego debila. - oznajmił. - Ale z drugiej strony, nie wiesz jaki jestem szczęśliwy że, to właśnie mnie kochasz. dodał.
- Naprawdę? - uniosłam kąciki ust.
- Naprawdę. 
- Więc, wyznaliśmy sobie uczucia. - odparłam.
- No.. tak. - Uśmiechnął się lekko. W pewnym momencie z nieba zaczęły spadać krople deszczu. A za nimi rozpadł się ogromny deszcz. Byliśmy mokrzy. Jest już grbuo po północy.
- To do jutra? - zapytaliśmy w tej samej chwili. Przytuliłam go, odwróciłam się i szłam w stronę domu, Ross także. I co? To koniec?.Odwróciłam się z powrotem do blondyna. Strasznie lało, prawie co go nie widziałam.
- Ross! - krzyknęłam. Szczęście że mnie usłyszał. Biegłam w jego stronę i wskoczyłam prosto w jego ramiona. 
*Narrator*
Zszokowany Ross, trzymał Laurę za uda. 
- Nigdy cię już nie opuszczę. NIGDY. - szepnęła. Brunetka spojrzała blondynowi w oczy. Byli tylko dwa centymetry od siebie. Patrzyli w swoje oczy. W pewnej chwili, chłopak się odezwał.
- Zawsze marzyłem by pocałować dziewczynę w deszczu. - powiedział.
- To na co czekasz, zrób to. - odpowiedziała mu uśmiechnięta. Chłopak długo się nie zastanawiał i pocałował Laurę. Pocałunek nie był długi, trwał jakieś pięć sekund. Oboje uśmiechnęli się do siebie.
Ross postawił Laurę na ziemię. Uklęknął przy niej i delikatnym głosem zapytał.
- Laura czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją dziewczyną?.
Laura uśmiechnęła się gdy tylko to usłyszała.
- Tak, tak będę. A teraz wstań bo się przeziębisz. - zaśmiała się. 
- Dla ciebie skoczę z mostu. 
- Awww. - oboje ponownie się do siebie przybliżyli i obdarowali pocałunkami.
- GRATULACJE!!!! - Zza drzew wyskoczyli wszyscy członkowie rodziny. Para oderwała się od siebie i uśmiechnęła.
- To już oficjalnie razem, prawda? - podeszli do nich Rocky z Rylandem.
- Tak.  - odpowiedzieli.
- Rocky, wiesz co robić. - bracia spojrzeli na siebie porozumiewawczo. Po chwili tańczyli swój taniec szczęścia. Wszyscy się z nich śmiali.
- Siotra, twój pierwszy chłopak. Gratuluję. Myślałam że to nigdy nie nadejdzie. - Siostra Laury podeszłą do niej, za co dostała kuksańca w bok.
- Chodźmy do domu. Bo chorzy będziemy. - oznajmiła uradowana Delly. Wszyscy złapali się za ręcę i środkiem ulicy wracali do domu Marano.





HEJ, HEJ HOLLOŁ! :D. NIE WIERZĘ, ŻE NAPISAŁAM ROZDZIAŁ! * KLASZCZĄ*. Jak wam się podoba?. Miałam go dodać wczoraj ;/. Jestem wykończona. Byłam zagrożona z 6 przedmiotów. A teraz? tylko z dwóch. :D. I poprawiłam to w tydzień. Hhaha poprawię. ; p. No nic. Mam nadzieję że mnie nie opuściliście ;c. Moje kochane misie ♥. Love ya. ;3

środa, 21 maja 2014

Rozdział 31

W poprzednim rozdziale...
Stykali się czołami, ich oddechy się mieszały, szybko oddychali. Pozostało im tylko na wypowiedzenie, najpiękniejszych słów i zupełnie w stu procentach prawdziwe. - Kocham cię.
_______________________________________________________________________________

*Tydzień później* Laura*

Jak ten czas szybko leci. Chciałbym, czasem przenieść się w czasie, do przeszłości. A czasem nie chcę, ponieważ mam przyjaciół, którzy mnie kochają. Rydel wspiera mnie, w różnych sprawach sercowych. Vanessa moja złośliwa, kochana siostrzyczka, zawsze jest przy mnie, kiedy tylko jej potrzebuję. Chłopaki... chłopaki Ryland, Rocky, Ellington i Riker, potrafią mi poprawić humor, nawet wtedy, kiedy jestem naprawdę przygnębiona. Ross... Ross jest przy mnie, w każdej sekundzie mojego życia, od kąd się poznaliśmy. To jest tak jak dwoje ludzi spotykają się przypadkiem, a okazuje się, że czekali na siebie całe życie. Po tamtym wydarzeniu, moje serce jest wypełnione żarem miłości, ono się pali z miłości. Czy jesteśmy, razem ?. Nie wiem czy mogłabym tak powiedzieć. Tydzień temu, wyznaliśmy sobie miłość. Od tamtego czasu, unikam blondyna. Codziennie puka do drzwi a ja mówię siostrze żeby mówiła że mnie nie ma. Nie wiem, dlaczego go unikam.. po prostu, boję się tej relacji że, się zmieni, będzie niezręcznie. A może on mi wyznał miłość z litości. Bo panna Marano nigdy nie miała chłopaka. Każdego dnia boję się rozmowy z nim. Wiem że to nadejdzie, ale lepiej później. Leżę na łóżku i rozmyślam. Jest po 13 a ja leże przygnębiona w piżamie. 
- Laura, Ross przyszedł i pyta się czy z nim pogadasz. - do pokoju wpadła moja siostra.
- Powiedz że pojechałam na tydzień do wujków. Proszę. - powiedziałam błagalnym tonem.
- Laura, ta rozmowa z nim cię nie ominie. Jutro macie spotkanie i nagrywacie ostatni odcinek 1 sezonu. - rzekła poważnie.
- Wiem. - szepnęłam cicho. Nessa opuściła mój pokój i poszła mu powiedzieć to co kazałam. Mam wyrzuty sumienia. Czuję się jak cicha woda. Nie ma już nic co by mnie pocieszyło.
Ukryta w sobie. Tak jak codziennie, wzięłam ubranie, poszłam do łazienki, założyłam na siebie przewiewną różową sukienkę z kwiatami na topie. I na to różowe balerinki z kolcami. Pofalowałam sobie włosy, musnęłam usta błyszczykiem i lekko nałożyłam róż na policzki. Psiknęłam się perfumami i poszłam w stronę kuchni. Na stole leżały tosty. Szybko pomknęłam do stołu i zajadałam.
- To kiedy z nim pogadasz ? - spytała siostra, wchodząc do kuchni.
- Nie wiem. - schowałam twarz w moich włosach.
- Zrób to szybko za nim będzie, za późno. - odpowiedziała.
- Ale ja się boję. - szepnęłam.
- No i co ?! Dziewczyno, ja kocham Riker'a, a jakoś z nim rozmawiam. Pocałowaliśmy się i co ? No właśnie i rozmawiamy. Upss, za dużo powiedziałam. - oznajmiła.
- Kochasz Riker'a ? - Uniosłam lekko brew.
- A ty..... a ty, kochasz Ross'a ? - złapała się za biodra.
- Tak. - powiedziałyśmy w tym samym momencie.
- Chodź tu. My to już tak mamy. Rodzina Marano nie wie co to miłość. - podeszłam do niej i jak najmocniej przytuliłam.
- Dziękuje że jesteś. - szepnęłam. - Kocham cię. Ciebie i rodziców których teraz bardzo potrzebuję. - po moim policzku spłynęła łza.
- Mi też ich brakuje. - słyszałam jak płaczę. Rozumiem ją, bo sama płaczę.
- Dlaczego ich tu nie ma, jak są nam cholernie potrzebni. - mówiła przez płacz. Przytuliłam ją jeszcze mocniej. 
- Dlaczego.. - odparłam. 
- Cieszę się że mam ciebie. - rzekłam.
- Ja ciebie też.  - odpowiedziała. Oderwaliśmy się od siebie i otarłyśmy łzy z policzków. Zrobiliśmy sobie herbatę. Później, oglądaliśmy filmy. Nadeszła 23 : 20. Siedziałam na łóżku, wpatrując się w ekran telewizora. Leciały reklamy. Postanowiłam że pójdę się przewietrzyć. Przykryłam kołdrą Nessę, następnie ubrałam koszulę i wyszłam z domu. 
Szłam chodnikiem, nie myśląc już o niczym. Wiatr muskał moją twarz. Gwiazdy rozświetlały mi drogę, było idealnie. Usiadłam na ławce w parku. Patrzałam w dal. Nawet nie zauważyłam że ktoś obok mnie usiadł.
- Porozmawiamy ? - spytał. Odwróciłam głowę w stronę tego ktosia. Ale kiedy zobaczyłam kto to, uśmiech spadł mi z twarzy.
- Nie, nie mogę. Muszę już iść. - wymigałam się i szybkim krokiem ruszyłam w stronę domu. Po co wychodziłam na dwór. Po co?!. Złapał mnie za rękę i przyciągnął do siebie. Stanęłam na przeciwko niego.
- Proszę, nie zniosę już ani jednego dnia bez ciebie. Laura, błagam, unikasz mnie od tygodnia. - Spojrzał na mnie błagalnie, trzymając mnie za rękę. 
- Ja.... Dobrze.... Ross. - spojrzałam mu w oczy.


Siemka! :D. Jest rozdział. Mi się szczerze rozdział, ujmę to tak '' Może być''. Sorka za przerwę. Szkoła, życie prywatne. Poprawianie ocen. Być może rozdział pojawi się teraz w wakacje. ;//. W niedzielę jadę do szpitala, strasznie się boję. ;cc. No nic. Dziękuję za komentarze, naprawdę dziękuje że komentujecie. ;). Ten rozdział wyszedł tak spontanicznie. Nie wiedziałam co napisać. Serio, serio. Waszym zdaniem, wyszedł mi czy nie ?. Pozdrawiam :*.
Zapraszam na moje blogi.  ;)
http://stealyourheart123.blogspot.com/
http://rossyilaurahateorlove.blogspot.com/




poniedziałek, 12 maja 2014

Rozdział 30 część II

W poprzednim rozdziale...

- Ja cię tak bardzo Koch... - Muzyka się skończyła a Parker, szybko podbiegł do nas i zmroził wzrokiem Rossa. O BOŻE! ZNOWU?!. Czy ona chciał mi powiedzieć że mnie kocha ?. So romantic. Brunet pociągnął mnie w stronę parkietu i zaczęliśmy tańczyć do szybkiej muzyki. Ross był naprawdę smutny. A ja ?! Ja byłam wściekła!!!. 
- Parker, możemy porozmawiać? Na osobności ? Choć na zewnątrz. - Powiedziałam całkiem poważnie, z odrobinką złości. Muszę mu to w końcu powiedzieć.
_________________________________________________________________________________

- Parker, dlaczego mi to robisz ? - Spytałam ze smutkiem.
- Ale co, robię ? - Odparł, jak by to było jasne.
- Wcinasz się we mnie i Rossa !! - Nie wytrzymałam, wybuchłam.
- Rozumiem, że jesteśmy razem na balu ale czy zawsze kiedy jestem z Ross'em, musisz się wtrącać ? - Powiedziałam odrobinę panując nad moim głosem.
- Wiem, przepraszam. Ja po prostu coś do ciebie czuję. - Wyznał. Zamurowało mnie. I co ja mam mu odpowiedzieć ? Parker sory ale ja nic do ciebie nie czuję. To niezręczna sytuacja.
- Am, amm, ja nie wiem co powiedzieć. - spuściłam głowę w ziemię.
- Powiesz czy też coś do mnie czujesz ?- Zapytał jasno.
- Przepraszam, ale ja nie czuję tego czegoś wyjątkowego do ciebie. Czuję to do kogoś innego. Kogoś dla mnie ważnego. - Wyznałam, patrząc mu w oczy.
- Zakochałem się w twoich pięknych oczach, we wszystkim, że jesteś dobrą osobą i masz złote serce. Jeżeli, pokochałaś Ross'a to facet ma szczęście, że to twoje serce wybrało właśnie jego. - Powiedział szczerze.
- Dziękuje, że mnie rozumiesz. Ale chyba wiesz, jak to jest,kiedy nikt do ciebie nic nie czuję. - westchnęłam.
- Chodzi o Ross'a ? - Uniósł brew. 
- Mhm. 
- Jest zakochany w tobie po uszy, ty tego nie widzisz ? Przecież widziałem jak na ciebie, patrzy.
- To że patrzy, jeszcze nic nie znaczy. - Zaśmiałam się.
- Słuchaj ja już idę. A jeśli chodzi o dziewczynę dla ciebie to Susan się w tobie podkochuje.- Oznajmiłam.
- Ta, Susan Megan ? - wyszczerzył oczy. Kiwnęłam głową na tak.
- Akurat jest sama na balu, możesz już do niej iść, wiem że chcesz. - Uśmiechnęłam się. 
- Dzięki, kochana jesteś. - Przytulił mnie i wybiegł z korytarza. A ja poszłam do reszty.
*Rydel*
Właśnie wszyscy tańczymy do piosenki Katty Perry Dark House, jest epicko. Nawet Ross'owi poprawił się uśmiech. I o to chodzi. Boże, ale tu są ciacha. 
- No hej, jestem Tristan. - Zagadał do mnie jakiś brunet.
- No hej, jestem Rydel ale mów mi Delly. - Podałam mu rękę. W tej chwili podszedł do nas Ellington.
- No hej, a to jest piąstka lewa a to jest piąstka prawa. Z którą chcesz sie bardziej zakolegować ? - Oznajmił.Brunet patrzał na niego z przerażającym wzrokiem.
- To ja już pójdę, miło było cie poznać. - mruknął i oddalił się jak najdalej.
- Ell, co to było ? - Prychnęłam śmiechem. 
- Od gwiazdy jak najdalej. Jestem twoim prywatnym ochroniarzem. - powiedział uśmiechnięty.
- Okej, niech ci będzie. - przewróciłam oczami i wróciłam na parkiet.
*Rocky*
Impreza jest, panny są głupi brat jest. Nie ma ? Playstation. Nudy forever. 
- Ej, zgarnąłem żelki, masz. - Ryland podał mi opakowanie. Mniam, chociaż jedno dobre na balandze.
- Ty, nudy są. Dawaj zrobimy coś szalonego. - Zapodałem z entuzjazmem.
- Co, masz na myśli, braciszku ? - Pocierał dłońmi, o tak zagłada imprezy, czas zacząć. 
- No, nie wiem. Myślałem że ty masz jakiś pomysł. - podrapałem się po głowie.
- Ej, patrz Laura. 
- Ej, no popatrz nasz Ross. - Spojrzeliśmy na siebie znacząco, pokiwaliśmy głowami i zrobiliśmy diabelskie miny.
- Ty po Laurę, ja po blondasa. Jedziemy z tym koksem.- Daliśmy sobie piąteczkę i ruszyliśmy do akcji. Podeszłem do młodego i dałem na początek kuksańca w bok.
- Kogo szukasz, kochasiu ? - poklepałem go po plecach.
- Ymm, nikogo. - Opowiedział.
- Taa, jasne. A co z Laurą ? - Uniosłem brew.
- Jak widać, pewnie bawi się z tym brunetem, jak on miał hmm, o tak, Parker. - Westchnął.
- Zamknij oczy. - oznajmiłem.
- Co ? - Spojrzał na mnie dziwnie. Przewróciłem teatralnie oczami.
- No dawaj, to niespodzianka. - Uległ, i o to chodzi. Plan idzie w dobrym kierunku. 
- Ale jak mi coś zrobisz, to zobaczysz co się z tobą stanie. - patrzył na mnie wzrokiem '' zaraz cię jełopie, pacnę''. założyłem mu na oczy opaskę i ruszyliśmy powoli, jakoś przez tonę tańczących ludzi, w stronę pewnej brunetki.
*Ryland*
- No hej Laurita, piękna dziewczyno! - prawie wykrzyknąłem.
- Aww, hej Rylandziku. - Przytuliłem ją. AH, ale ona jest słodka.
- No to jak tam mija bal ?.
- Może być. - mruknęła.
- Co się stało, kochanie ? - spytałem.
- Jakoś nie mam, nastroju. - westchnęła. Spojrzałem w stronę brata, poszło mu jak spłatka, wymyśl coś Ryland,wymyśl.
- Hej, Laura. Mam dla ciebie coś co cię rozweseli, chodź. Tylko poczekaj.- założyłem jej chustę na oczy i szedłem w stronę Rockyego.
- Ryland, co ty wyprawisz. - zaśmiała się. 
- niespodzianka, zaraz będziemy. - odpowiedziałem i prowadziłem ją.
- Stary chodź tutaj. - posłał mi ruchem ręki że mam iść za nim. Szliśmy, szliśmy aż w końcu doszliśmy, na moje oko była to hala szkolna z dala od ludzi.  Rocky położył głośniki na podłodze, podłączył do nich komórkę i włączył wolny kawałek. Potem  ja poprowadziłem Laurę do Ross'a. Ująłem jej dłonie i jedną przywarłem do ramienia Ross'a a drugą do jego ręki. Rocky zrobił to samo tylko że wziął rękę blondasa i położył na tali brunetki. 
- Yyy, Rocky, przemogłeś się na starą muzę ? - powiedział Ross. - No i jak na twoje biodra, to masz je chyba kobiece. Mam cię nauczyć tańczyć? - dodał. Boże miałem ochotę wybuchnąć śmiechem. Podeszliśmy do nich, zdjęliśmy im opaski i uciekliśmy do reszty Niech załatwią sprawy między nimi. Będą razem, jeszcze zobaczycie, wszyscy zobaczą. Specjalnie zostawiłem, kamerkę która wszystko nagrywa. No co lubię romantyczne sceny, nie oceniajcie mnie. 
*Narrator*
Kiedy dwójka braci uciekła, para przyjaciół zdezorientowana o co chodzi, mieli ochotę im przywalić. 
Kiedy Laura usłyszała wolny kawałek, cały czas lecący z głośników i do tego jeszcze spojrzała na Ross'a którego właśnie trzymała i oboje stali w pozycji tanecznej. Brunetka zczerwieniała.
- Nie ukrywaj rumieńców, słodko w nich wyglądasz. - w końcu odezwał się blondyn. 
- Mogę prosić do tańca ? - zapytał, jak dżentelmen.
- Ależ oczywiście. - odpowiedziała mu uśmiechnięta. Wreszcie nikt im nie przeszkodzi, sam na sam. A to dzięki dwójce zwariowanych braci Rocky i Ryland im dziękujcie.
- Więc, gdzie jest Parker ? - spytał blondyn.
- Cóż, najpierw okazało się że był zazdrosny o ciebie i że jest we mnie zakochany. Potem, powiedziałam że nie odwzajemniam jego uczuć tylko Susan.  I jestem sama na studniówce. - skończyła.
- Ouu. O mnie zazdrosny ? - Ross uniósł brew, kołysając przy tym Laurę.
- Długa historia. Teraz, ja mam pytanie. Dlaczego byleś smutny cały czas od kąd jesteśmy na balu ? 
- To dlatego, że myślałem cały czas o tobie. Od zawsze myślałem o tobie, od zawsze cię lubiłem, zakochałem się w tobie i nigdy nie przestałem  to jest coś pięknego. Bo do żadnej dziewczyny jeszcze nic takiego nie poczułem. - wyznał, patrząc w jej oczy które błyszczały jak dwie małe gwiazdki.
- Wiesz, ja od początku szukam idealnego faceta. Chyba już nie muszę go szukać, bo idealnym facetem, dla mnie jesteś ty. - blondyn westchnął na jej słowa i uśmiechnął się słodko.
- Too, nie mam dla ciebie, brylantów lub innych drogich rzeczy. Nie jestem bohaterem. Ale mam serce które bardzo mocno cię kocha. - skończył. Laurze spłynęła pojedyncza łza, którą Ross od razu otarł.
- Wiesz ja nie potrzebuję chłopaka z kasą, chcę takiego który mnie kocha tak naprawdę. Bo ja zakochałam się w takim jednym blondynie o imieniu Ross. - odparła. Ich serca zaczęły bić w idealnym rytmie, z każdą sekundą coraz szybciej jakby od razu miało wybuchnąć. Chłopak, kiedy usłyszał swoje imię momentalnie się uśmiechnął, oplótł ich dłonie i powiedział, piękne słowa.
- Nie ważne są żadne słowa, nasza miłość jest piękna. Nie liczy się nic, liczą się przyspieszone tętna.
A także dodał.
Laurą,będziesz dziś moją parą na balu ?. 
- Tak. - odparła. Chłopak, kiedy to usłyszał był przeszczęśliwy. Spojrzeli sobie w oczy i zanurzyli się w swoich tęczówkach. Po chwili brunetka poczuła na swoich ustach wargi chłopaka w których się zanurzyła. Ross zaczął pogłębiać pocałunek, tak samo jak i Laura. W pewnym momencie dziewczyna oplotła dłonie o jego blond czuprynę. Całowali się tak zachłannie, nikt nie chciał przerywać tej pięknej chwili, liczyło się tylko że są sami i tu i teraz. Oboje zupełnie stracili poczucie czasu. Tracili tlen. Oderwali się od siebie na parę sekund i ponownie się do siebie przyssali, tym razem Ross złapał ją swoimi silnymi mięśniami w tali i podniósł, tak że ona czuła się jak w niebie. Oboję chcieli czegoś więcej niż tylko pocałunku, ale wiedzieli że muszą opanować emocje. Robili to tak zachłannie jakby mieli się połknąć. Ponownie zabrakło im tlenu więc oderwali się od siebie. Stykali się czołami, ich oddechy się mieszały, szybko oddychali. Pozostało im tylko na wypowiedzenie, najpiękniejszych słów i zupełnie w stu procentach prawdziwe.
- Kocham cię.


Hmmm, co by tu powiedzieć ? Przepraszam że nie było długo rozdziału. Ale wiecie, tak jak mówiłam straciłam wenę, ten rozdział pisałam od piętnastej i skończyłam go dopiero teraz. Czyli 20:45.
Cóż, nie mam pojęcia kiedy pojawi się rozdział, muszę poprawić wszystkie oceny a jestem zagrożona z pięciu przedmiotów. -.- ;//. A co do rozdziału, jest RAURA, yay. cieszycie się ? ;D. Wyszedł mi rozdział czy nie ? :). Dziękuje za komentarze pod rozdziałem 30 części pierwszej. Mam nadzieje że teraz będzie więcej :*. Napiszcie coś tam na dole :3.
DO NAPISANIA KOCHANI ;33.
KOMENTUJESZ-MOTYWUJESZ! <3.

wtorek, 6 maja 2014

Rozdział 30 część I

W poprzednim rozdziale ...

- Więc Laura, chciałem ci powiedzieć że cię Koch... - Ej, gołąbki! Chodźcie, idziemy popływać. - Krzyknęła Delly. Znowu?! Serio ?!. No nic zrezygnowany, poszłem i wszyscy rzuciliśmy się na fale, rozkoszując się dniem. Nawet Cal i Raini nie mieli ogonów. Już niedługo studniówka. Może pójdę z Delly. Taaak. To super pomysł, pójdę z siostrą. yay...
_______________________________________________________________________________

*Tydzień później* *Ross*
Dzisiaj studniówka. Nie zgadniecie, z kim pójdę. Z Delly. Woo hoo!. A zresztą całe moje rodzeństwo idzie, pytałem się w szkole czy mogą przyjść. Rik idzie z Vanessą. To ci zaskoczenie. Ja z Delly. A chłopaki w trójeczkę. Czyli Rocky, Ellington i Ryland. No i Laura z Parkerem. Ughh. Jedyne pocieszenie jakie mam to że idą jako przyjaciele. Ej, ale w końcu będziemy rozmawiali. Będzie dobrze, prawda ?. Właśnie wszyscy jesteśmy w sklepie, zastanawiacie się dlaczego ? Hmm tak to już jest jak się kupuje na ostatnią chwilę ciuszki na studniówkę. A najgorsze jest to że jesteśmy w damskim. Vanessa, Delly i Laura wybierają sukienki. 
Kiedy każda z nich wybrała '' Suknie'' poszliśmy do męskiego o tak. Tylko nie lubię garniturów. 
Ale po za tym jest spoko. Po dwóch godzinach na zakupkach, poszliśmy do domu się przebrać i powoli szykować. Ja byłem ubrany o tak :
Tak samo jak i reszta chłopaków. Ciekawe jak reszta będzie wyglądać. 
- Dziewczyny! Ruszać się! - Krzyknął Riker.
- Zaraz! - Odkrzyknęła Delly.
- Ohh,z tymi dziewczynami. - Prychnąłem. Po 5 minutach wyszły. Najpierw Vanessa, wyglądała pięknie Miała na sobie zieloną suknie. Potem za nią wyszła Delly, Moja mała Hello Kitty, całą na różowo. I na koniec wyszła Laura, wyglądała jak najpiękniejsza gwiazda. Śliczna Czerwona sukienka i do tego jej piękne całuśne świecące policzki. Wyglądała idealnie. Wyglądała o tak. Jak najpiękniejsza księżniczka świata. 

- Jak wyglądamy ? - Zapytała za wszystkie Vanessa. Rikerowi to ślina na ziemie kapała jak jakiemuś psu.
- Stary, ogar. Bo zaślinisz się na śmierć. - Rzuciłem i walnąłem w ramię. 
- Moja Vanka jest taka piękna. - Podszedł do niej i założył bukiecik na nadgarstek. Nagle usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.  Rocky poszedł otworzyć.
- Laura! Kochaś do ciebie! - Krzyknął.
- Parker? Już idę. To do zobaczenia wszystkim na imprezie. Ja spadam. - Powiedziała, po czym wszystkich przytuliła i wyszła gdzieś z tym czymś. Boże, zaraz coś rozwalę. Rozwalę...
- Rydel, mam dla ciebie bukiecik. - Oznajmiłem z wymuszonym uśmiechem.
- Aww to słodkie. - Wzruszyła się i podała mi dłoń. Założyłem jej bukiecik na rękę.
- Wiem że chciałeś iść z Lau. Tak mi przykro braciszku. - Przytuliła się do mnie.
- Jest spoko, serio. Pójdę tam z wami wszystkimi i będę się świetnie bawił. - Powiedziałem, pewny siebie i uśmiechnąłem się do wszystkich. Razem wsiedliśmy do Auta i pojechaliśmy do szkoły. Po 30 minutach dojechaliśmy. 
- Już jesteśmy. - Powiedziałem wchodząc do pomieszczenia. 
- Woow! Raini, Calum wyglądacie świetnie. - Pochwalił ich Ellington. Przytaknęliśmy jemu na taki sam znak.
- Gdzie Laura ?  - Zapytałem.
- Oh, tańczy z Parkerem. - Cal, wskazał ręką na tańczącą, parę. Uśmiech spadł mi z twarzy.
No nic czas zacząć imprezę. 
* Laura, w tym samym czasie.*
- Świetnie się bawię Parker. - Odparłam do niego uśmiechnięta. Ale tak na serio ? Za tym uśmiechem jest smutek. Tak bardzo chciałam przyjść tu z Rossem. Ja się w nim serio zakochałam.
Szczęście ? Zostaniemy przyjaciółmi w tym roku ?.
- Zróbmy przerwę, dobrze ? Ja idę zobaczyć co tam u reszty. - Odparłam.
- Mogę cię o coś zapytać ? Czy ciebie i Rossa coś łączy ? - Zapytał poważnie. Opuściłam głowę w dół, lecz po chwili uniosłam ją i odpowiedziałam.
- Nie, nic. - dlaczego, ja kłamię ?. Brunet uśmiechnął się do mnie, tak jakby odetchnął z ulgi. Odwzajemniłam uśmiech i powędrowałam do reszty. 
- Hej, co tacy zadufani ? Dawać, bawić się. - rzekłam z rozbawieniem.
- Jakoś nie mam ochoty na zabawę. - mruknął Ross.
- Ja mam, od kąt tu weszliśmy. Vanessa, mogę prosić ? - zapytał Riker, siostry. Czy coś miedzy nimi zaiskrzyło ?. 
- Możesz. - I wyszli na parkiet. Następnie wyszli Ellington, Ryland, Rocky i Delly poderwać jakieś dziewczyny, tylko że Rydel chłopaka oczywiście.  Został tylko Ross. Dziękuje.
- Ross, jak się bawisz ? - spytałam.
- Ujdzie. Jestem tu od godziny i nic. - mruknął. Pocałowałam go w polik, z daleka widziałam Parkera, kipiącego z wściekłości. 
- Ja muszę iść, zobaczymy się później. - Rzuciłam i poszłam do bruneta. Bawiliśmy się jeszcze jakąś godzinę i poszliśmy usiąść przy stoliku. Nogi mnie bolą. 
- UWAGA! UWAGA! Czas wybrać króla i królową balu. A więc królem zostaje...... Ross Lynch. - Wszyscy zaczęli klaskać a Calum podniósł blondyna i podskakiwał  nim z radości. Przezabawne. Ross wszedł na scenę i założył koronę, następnie usiadł na tron. 
- A królową jest...... Laura Marano! - Zaczęłam bić brawo, czekaj, czekaj ? Ja? Stałam z otwartą buzią, ale po chwili się ocknęłam i weszłam na scenę, założyli mi koronę, byłam tak podekscytowana. Uśmiechnęłam się do blondyna i mocno go przytuliłam. I znowu widziałam zazdrosnego Parkera z dala. 
- A teraz zwycięska para, zatańczy wolnego. - Powiedział prowadzący imprezę. Zeszliśmy na dół i kołysaliśmy się w rytm muzyki i patrzeliśmy sobie w oczy.
- Wyglądasz, pięknie. - Westchnął.
- Ty też. To znaczy przystojniak z ciebie. - Zaśmialiśmy się.
- Słuchaj, Lau. Chciałem ci coś powiedzieć już od dawna. Czekałem na ten moment. - Mówił.
- Ja cię tak bardzo Koch... - Muzyka się skończyła a Parker, szybko podbiegł do nas i zmroził wzrokiem Rossa. O BOŻE! ZNOWU?!. Czy ona chciał mi powiedzieć że mnie kocha ?. So romantic. Brunet pociągnął mnie w stronę parkietu i zaczęliśmy tańczyć do szybkiej muzyki. Ross był naprawdę smutny.  A ja ?! Ja byłam wściekła!!!.
- Parker, możemy porozmawiać? Na osobności ? Choć na zewnątrz. - Powiedziałam całkiem poważnie, z odrobinką złości.  Muszę mu to w końcu powiedzieć. 



JEEEEEEEEST! ROZDZIAŁ! TANIEC SZCZĘŚCIA! :D. NIE NAPISAŁABYM GO GDYBY MNIE KTOŚ NIE PROSIŁ O TO CODZIENNIE I O TOBIE TU MOWA KLAUDIA LYNCH ;3. PODOBA WAM SIĘ ROZDZIAŁ ? NIE PYTAJCIE SKĄD ZDJĘCIA. SEKRET. XD. NASKROBCIE COŚ NA DOLE. :3. NIE MAM POJĘCIA KIEDY ROZDZIAŁ, MÓJ TATA JUTRO WYJEŻDŻA I BIERZE LAPTOPA ZE SOBĄ A KOMPUTER ROZWALONY. BĘDĘ PRÓBOWAŁA NAPISAĆ COŚ NA KOMÓRCE! :). DZIĘKUJE ZA 9 KOMENTARZY POD ROZDZIAŁEM 29 ;P. DO NAPISANIA MIŚKI ;3.